Mama w szkole...


Bycie mamą dwóch dziewczynek w wieku szkolnym (klasa 1 i 5) jest powodem mojego „powrotu do szkoły” i „podjęcia dalszej nauki”. Otóż uczę się tego, jak być mamą, która uczestniczy w życiu szkolnym swoich dzieci. Po co?

No właśnie. Zawsze myślałam, że dobry chrześcijanin to osoba, która zaangażowana jest w tysiące służb, wyjeżdża na dalekie misje i czyni takie rzeczy, że od samego słuchania dech w piersi zapiera. Jednak w ciągu ostatnich lat Pan Bóg zmienił moje myślenie i przewartościował moje priorytety. Zobaczyłam, że moim najważniejszym zadaniem jest troska o mój dom.To jest właśnie moje pole misyjne, dające mi nieograniczone  możliwości praktykowania swojego chrześcijaństwa. W zakres „mojej misji” wchodzi również życie szkolne moich dzieci.

Co mogę robić jako rodzic, aby szkoła była dla mojego dziecka bezpiecznym i dobrym miejscem?

Na pierwszym zebraniu dla rodziców zostałam wybrana, a właściwie „zmuszona” do przyjęcia funkcji skarbnika w trójce klasowej. Dzisiaj bardzo się z tego cieszę, bo dało mi to okazję do częstszych kontaktów z nauczycielami i pozwoliło mi popatrzeć na życie szkoły z innej perspektywy.

Jako rodzic zaobserwowałam, że często przychodzimy na szkolne zebrania z gotową listą skarg i zażaleń. Bóg wykorzystał pewną bardzo trudną dla mojego dziecka sytuację, która skłoniła mnie do błagania Go o mądrość i pomoc w jej rozwiązaniu. I Bóg mnie nie zawiódł. Przede wszystkim zmienił moje pełne żądań nastawienie. Od tego momentu postanowiłam być dla nauczyciela przyjaznym rodzicem, który zachęca i wspiera oraz stara się pomagać w rozwiązywaniu problemów.

Kiedy odwożę dzieci do szkoły, modlimy się w samochodzie o czas, który tam spędzą, o nauczycieli i inne dzieci. Wracając, mam prawie zawsze w aucie kilka nastolatek, żywo rozprawiających o swoich sukcesach i porażkach, o relacjach w klasie oraz o tym, co dzieje się na lekcjach. Oprócz tego, że mogę przysłużyć się swoim samochodem, nazywanym „szkolnym autobusem”, mam również wgląd w życie klasy, a przy tym poznaję rówieśników mojego dziecka.

Moja pierwszoklasistka postanowiła na swoje siódme urodziny zaprosić prawie połowę klasy. Poprosiłam starszą córkę Anię wraz z jej przyjaciółką o zorganizowanie zabaw i czuwanie nad całą imprezą. Dziewczyny spisały się rewelacyjnie. Zapytałam Anię, czy chciałaby się pomodlić o solenizantkę, kiedy wszystkie dzieci będą siedziały przy stole w oczekiwaniu na tort. Siostry zaakceptowały propozycję. Ku mojemu zaskoczeniu do dziękującej Panu Jezusowi Ani dołączyły inne dzieci. Najradośniejszym momentem dla mnie samej i wielką zachętą były słowa jednej z dziewczynek, która sama wyraziła chęć zaproszenia Pana Jezusa do zabawy.

Nasze dwie nastolatki organizujące urodziny zostały wybrane do samorządu szkolnego. Błogosławimy im, aby miały odwagę wywierać pozytywny wpływ na swoje koleżanki i kolegów.

Razem z przyjaciółką zaczęłyśmy się modlić o nasze dzieci i o szkołę, do której chodzą. Chcemy to robić regularnie. Uczestniczyłyśmy ostatnio w spotkaniu ze szkolnym psychologiem, które dotyczyło trudności wychowawczych.Pani psycholog zachęcała do korzystania z możliwości zapraszania do szkoły profesjonalnych doradców. Może i MED zagości w naszej szkole? To kolejny temat do modlitwy.

Wiem, że mogę mieć wpływ na to, co dzieje się w szkole mojego dziecka. Zależy to tylko od mojego zainteresowania i zaangażowania. Nie robię niczego szczególnego. Jestem świadoma swoich błędów i porażek. Wydaje mi się jednak, że bardziej chodzi tu o wpływ, jaki możemy wywierać swoją postawą na nauczycieli, innych rodziców, rówieśników naszych dzieci i wreszcie na nasze dzieci. Wielką radością jest usłyszeć z ust nauczyciela, że Twoje dziecko nie kłamie, i że można na nim polegać. Cieszę się z każdego ich sukcesu i umiejętnie rozwiązanego problemu. Uczę się razem z moimi dziećmi rozwiązywać je w Boży sposób, co jest dla mnie ogromnym błogosławieństwem. Wszyscy przecież wiemy, że Boża szkoła, to najlepsza szkoła, zarówno dla nas jako rodziców, jaki dla naszych dzieci.

 

Z życzeniami sukcesów w nauce,

Mirka Wojewódka



Mama w szkole...




wróć strzałka do góry